Prawne aspekty ochrony uczuć religijnych w Polsce

Podsumowanie spotkania „Prawne aspekty ochrony uczuć religijnych w Polsce”. Zobacz nagranie!

Jako Stowarzyszenie w ubiegłym tygodniu mieliśmy zaszczyt za pomocą platformy Online przeprowadzić spotkanie z ekspertami dotyczące prawnych aspektów ochrony uczuć religijnych w Polsce. Dzięki temu mogliśmy podjąć dyskusje czy taki zapis jest w ogóle potrzebny, czy też nie. Dodatkowo, zaproszeni przez nas prawnicy wypowiedzieli się na temat niedawnego wystąpienia Grzegorza Brauna w Sejmie RP z gaśnicą. Zapraszamy do przeczytania podsumowania wydarzenia, a także obejrzenia nagrania ze spotkania.

Prawne aspekty ochrony uczuć religijnych w Polsce — czy ochrona jest potrzebna?

Nasz członek, Oskar Kosenda przedstawił tezę broniącą prawną ochronę uczuć religijnych. Powołał się m.in. na art. 53 Konstytucji, który każdemu zapewnia wolność wyznania. Dodatkowo przywołał wyrok TK z dnia 7 czerwca 1994 roku. Rozważał, czy można chronić uczucia religijne innymi środkami niż prawo karne. Ewentualnie można byłoby regulować ochronę uczuć religijnych poprzez prawo cywilne, określające regulacje pomiędzy jednostkami. Wtedy uczucia religijne rozpatrywane byłyby na kanwie naruszania dóbr osobistych, ale wówczas tylko jednostki, a nie wspólnoty religijnej. Wskazał, że przeciwnicy przepisów powołują się na ograniczanie ich wolności artystycznej: – moja wolność kończy się tam, gdzie się zaczyna wolność innych ludzi. Sprawianie komuś krzywdy trudno nazwać realizacją własnych praw. Wprowadzenie depenalizacji, doprowadzi do przyzwolenia na nietolerancję, a to do napięć społecznych.

Olgierd Dobrowolski wystąpił z krytyką ochrony prawnej uczuć religijnych. Wskazał na szereg kontrowersyjnych aspektów, związanych z brzmieniem i praktycznym zastosowaniem art. 196 kodeksu karnego. W szczególności zwrócił uwagę na sam przedmiot ochrony (uczucia religijne) jako element w wysokim stopniu subiektywny i niemożliwy do zbadania, jak też zastosowane w przepisie nieostre znamiona ocenne, mogące prowadzić do nieoczywistych interpretacji oraz nadużyć w postaci ograniczenia wolności słowa i wolności artystycznej. Jego zdaniem, obrażenie uczuć religijnych innych osób, mimo że jest zjawiskiem niepożądanym społecznie, jednakże w żaden sposób nie ogranicza ich wolności religijnej. Postulował, że art. 194 oraz 195 kodeksu karnego w zupełności wystarczą dla zagwarantowania w Polsce pełnowartościowej wolności wyznania. Zaproponował całkowite zniesienie bądź liberalizację art. 196 k.k. poprzez: zmianę trybu ścigania z publicznoskargowego na prywatnoskargowy, zawężenie umyślności popełnienia danego czynu do zamiaru bezpośredniego oraz złagodzenie sankcji (usunięcie kary pozbawienia wolności). 

Następnie doszło do odtworzenia materiału z incydentem z udziałem Grzegorza Brauna.

Opinia prawna sędziów na zachowania Grzegorza Brauna

Pan sędzia Bartosz Jakubowski na samym początku pochwalił inicjatywę organizacji spotkania. Podkreślił wielowątkowość sprawy. Sędzia przywoływał m.in.  art. 9 europejskiej konwencji praw człowieka. Przepis odnosi się do tego, że ograniczenia odnośnie religii istnieją tylko w ważnych przypadkach, a religię można głosić publicznie lub prywatnie. Ekspert słusznie zauważył, że najpierw należy dokonać subsumpcji, a więc dopasować normę prawną do stanu faktycznego. Po pierwsze, czy podczas zgaszenia świecy przez posła Brauna de facto odbywała się uroczystość? Jednocześnie dokonał przedstawienia pewnych proporcji. Związek Gmin Żydowskich liczy 1700 wyznawców — zgodnie z danymi GUS. Jest to najmniej liczna grupa wyznaniowa. Stąd pytanie, dlaczego akurat uroczystości związane z tą religią odbywają się w Sejmie, wszak muzułmańskie ceremonie religijne, religii zrzeszającej w Polsce więcej wyznawców niż Gmina Żydowska, nie są obchodzone w izbie niższej parlamentu. W artykule 25 Konstytucji ustępie 2 mamy przecież do czynienia z bezstronnością w sprawach przekonań religijnych.

Tomasz Tyburcy przedstawił kwalifikację czynu. Odniósł się do tego czy czyn miał charakter złośliwy i nastąpiło w trakcie aktu religijnego. Jednak budzi wątpliwości fakt czy faktycznie doszło do aktu religijnego, ponieważ zdaniem doktora powinna być tam aktywność innych osób. Kolejna sprawa odnosi się do znamion czynu publicznego, do którego nie doszło. Wydarzenie nie miało takiego charakteru, gdyż w Sejmie są ograniczenia dostępu, a na obrzęd zostały zaproszone ściśle określone osoby. Nic nie zmieniają liczne nagrania, które są publicznie dostępne w mediach i internecie. Inna sytuacja byłaby wówczas, gdyby wydarzenie było transmitowane na żywo. Mogło nie dojść także do obrażenia uczuć religijnych. Trzeba w ogóle ustalić, czy podczas zdarzenia był obecny członek wspólnoty wyznaniowej. Tyburcy podał przykład Nergala, który podczas koncertu znieważał Biblie, ale nikt na koncercie nie poczuł się urażony. Jeśli zaś chodzi o naruszenie nietykalności cielesnej, warto ustalić, czy zrobił umyślnie kierował proszkiem z gaśnicy w kobietę, próbującą go powstrzymać.

Podsumowanie

Na początku wydawało się, że jest cała litania przepisów karnych, które złamał poseł Braun, ale gdy przyjrzymy się bliżej, to zdarzenie nie nosi znamion publiczności. Według Jakubowskiego należy oderwać od tego miejsce publiczne i dostęp publiczny do nagrania zdarzenia. W dojściu do tego czy odbył się obrząd religijny pomóc musi biegły religioznawca. Sędzia doszedł do zaskakującego wniosku: Działanie Brauna rozpatrywać można z artykułu 124 kodeksu wykroczeń, czyli… zniszczenie mienia.

Piotr Rogoziński polemizował z tym czy wymagana jest aktywność w sprawowaniu aktu religijnego. Przecież w kościele katolickim są organizowane np. czuwania. Bez opinii biegłego nie da się stwierdzić czy zgaszony świecznik jest przyrządem kultu religijnego. Wyklucza też artykuł 257 kk, tzn. Pobudki nienawiści na tle religijnym. Sam fakt zgaszenia Chanuki, nie oznacza działania podyktowanego nienawiścią. Dodał.