Stowarzyszenie Racja

Operacja Polska NKWD

Operacja Polska NKWD – zapomniane ludobójstwo Polaków w ZSRR

Operacja Polska NKWD była ludobójstwem wymierzonym w Polaków pozostałych w granicach ZSRR, aby usunąć jakiekolwiek objawy polskości z ziem odebranych. Operacja do tej pory pozostaje mało znanym faktem w Polsce, mimo że zginęło w niej ponad 100 tysięcy ludzi. Dlatego postanowiliśmy napisać ten artykuł. Kiedy zaczęła się Operacja Polska NKWD? Dlaczego do niej doszło? Ilu osób zginęło w trakcie jej przeprowadzenia? W jaki sposób zabijano? Na te wszystkie pytania odpowiemy w poniższym tekście.

Operacja Polska NKWD – geneza

Wielka różnorodność osób o polskiej tożsamości, zamieszkujących obszar ZSRR, odgrywała istotną rolę w kształtowaniu wizerunku Polaka w tamtym czasie. Osoby, które po odbudowie Rzeczypospolitej pozostały za granicą – „za Zbruczem”, tworzyły barwną mozaikę społeczności. Od ich pochodzenia, stopnia asymilacji i integracji z radzieckim społeczeństwem, a także wykształcenia i pozycji zawodowej, zależały również ich nastawienie wobec Polski czy też wyobrażenia na jej temat.

Według pochodzenia polskich mieszkańców pierwszego na świecie państwa socjalistycznego w okresie jego stanowienia tuż po rewolucji można podzielić na kilka kategorii, w kolejności zgodnie z ich liczebnością:

  • rdzenni mieszkańcy Kresów – ludność autochtoniczna, potomkowie szlachty, chłopi, inteligenci, robotnicy; często w wyniku polityki rusyfikacyjnej częściowo utracili znajomość języka polskiego; cechowało ich jednak głębokie przywiązanie do polskości poprzez pielęgnację katolicyzmu
  • emigranci zarobkowi – głównie wysoko wykwalifikowani robotnicy w dużych ośrodkach przemysłowych, nieliczni rzemieślnicy oraz inteligencja
  • potomkowie zesłańców oraz innych represjonowanych z różnych okresów historycznych – poczynając jeszcze od XVII stulecia; a także resztki przymusowych przesiedleńców z czasu I wojny światowej; rozlokowani przeważnie za Uralem, na Syberii, w Azji Środkowej i na Kaukazie
  • komunistyczni emigranci polityczni – najmniej liczebni (1-,5%), jednakże najbardziej aktywni politycznie; w represjach antypolskich często sami pełnili rolę katów

Liczbę Polaków, zamieszkujących w połowie lat 20. XX wieku w Związku Sowieckim, szacuje się na ok. 1,2 miliona osób. Nie była to różnorodna masa, ponadto – w przypadku relacji czołowych działaczy komunistycznych polskiego pochodzenia a przedstawicieli wsi polskiej istniała ogromna przepaść światopoglądowa. Fanatyczni ideowcy, marzący o wprowadzeniu komunizmu, byli jednymi z gorliwszych w jego wdrażaniu. Bardziej licznemu chłopstwu jednak nowy, odgórnie narzucany porządek rzeczy był obcy. Polska ludność kresowa konsekwentnie się jemu sprzeciwiała, szczególnie najbardziej drastycznym jego przejawom w postaci kolektywizacji bądź przemian kulturalnych, odrzuceniu wiary oraz przymusowej ateizacji. Przywiązanie do katolicyzmu odegrało ważną rolę w ich tragicznym położeniu.

Operacja Polska NKWD to również represje wobec Kościoła

Na Kresach katolicyzm w powszechnej świadomości był ściśle powiązany z polskością. Potocznie określano go nawet mianem „polskiej wiary”, a Kościół katolicki – „Kościołem polskim”. Sam Kościół jako organizacja był jedynym legalnie działającym podmiotem w ZSRR, pozostającym w oficjalnej opozycji wobec władz. Nie powinno zatem dziwić, że już od zwycięstwa rewolucji duchowieństwo było tam szczególnie prześladowane. Już na początku lat 20. XX w. odbywały się procesy nad czołowymi przedstawicielami Kościoła katolickiego, będącymi jednocześnie Polakami – duszpasterzami na terenach Białoruskiej i Ukraińskiej Republik Sowieckich.

Spójność światopoglądowa wiejskiej ludności polskiej na Kresach była dla władz znacznym problemem, utrudniającym skuteczne prowadzenie własnej polityki. Poza represjami wobec Kościoła należało opracować metodę zmiany świadomościowej setek tysięcy ludzi. W tym celu utworzono dwa polskie rejony narodowościowe – im. Juliana Marchlewskiego na Ukrainie w 1925 r. (tzw. Marchlewszczyzna) oraz im. Feliksa Dzierżyńskiego na Białorusi w 1932 r. (tzw. Dzierżyńszczyzna). Te dwie stosunkowo duże jednostki terytorialno-administracyjne miały pełnić funkcję „ośrodków polskiego społeczeństwa socjalistycznego”.

Zobacz także: Obchody Polskiej Akcji NKWD w Sokołach 2023

W ramach polityki indoktrynacyjnej na masową skalę uruchomiono szkolnictwo polskojęzyczne, inicjatywy kulturalne i naukowe. Funkcjonowały dziesiątki gazet wydawanych w języku polskim – oczywiście, wszystkie przesiąknięte ideologią komunizmu. Nawet dokumentacja w tych szczególnych tworach miała być prowadzona w języku polskim, co nie do końca było realizowane. W zamierzeniu to gigantyczne przedsięwzięcie miało podważyć głęboko zakorzenioną świadomość kresową, ostatecznie rozerwać więzi Kresowiaków z historyczną Ojczyzną i wychować z nich posłuszne rzesze homo sovieticus.

Mimo zainwestowanych środków eksperyment jednak się nie udał. Polskie rejony narodowościowe w statystykach kolektywizacji plasowały się najniżej. Polacy skutecznie stawiali opór praniu mózgów, odrzucając socjalistyczne wzorce zarówno w gospodarce, jak i życiu kulturalnym. Na tym tle wielkimi krokami zbliżała się jedna z największych tragedii w historii komunizmu – Wielki Głód.

Operacja Polska NKWD to czas terroru, kolektywizacji i deportacji

Na początku lat 30. represje zaczęły się nasilać. Stanowczy i konsekwentny opór przeciw kolektywizacji, okazywany przez ludność polską, ściągnęły nań gniew architektów świetlanej przyszłości. Najbardziej niezłomnych Polaków spośród mieszkańców Kresów wysiedlono. Pozostali, w obawie przed podzieleniem ich losu, zaczęli powoli ustępować.

Ważne znaczenie miał też Wielki Głód, dodatkowo komplikujący sytuację gospodarczą na Ukrainie. Tylko w 1933 z Marchlewszczyzny wywieziono ok. 600 rodzin, a dwukrotnie więcej, uciekając przed śmiercią głodową i kolejnymi represjami, wyjechało samorzutnie. Wskutek samego Wielkiego Głodu już zginęło ok. 20 tys. Polaków, ale to jeszcze nie była akcja, zorganizowana konkretnie przeciwko osobom polskiej narodowości. Można by rzec, iż naszych rodaków ta plaga dotknęła „mimochodem”, na równi z innymi. Najgorsze zaś, bo celowe, wykalkulowane polowanie na Polaków – czekało ich wkrótce.

Rok przed rozpoczęciem operacji polskiej NKWD podjęto decyzję o przesiedleniu 15 tys. rodzin polskich i niemieckich z Ukrainy do Kazachstanu. Do deportacji zakwalifikowano następujące kategorie ludności polskiej:

  • tzw. aktyw kościelny
  • osoby mające związki z konsulatami
  • rodziny osób skazanych za działalność kontrrewolucyjną
  • rodziny mające krewnych za granicą
  • rodziny tzw. „białobandytów”
  • wszyscy, którzy wg miejscowego aktywu partyjnego byli wrogo nastawieni do sowieckiego państwa

Wywożonych wysadzano w szczerym polu w surowych warunkach. Z relacji świadków dowiadujemy się o rozpaczy, która ogarniała tłumy ludzi, wyrwanych ze swoich domostw i przesiedlonych na zawsze na obcą ziemię, gdzie brakowało zapewnienia podstawowych potrzeb ludzkich, a wszystko należało budować od zera. Będący spiecpieriesielencami, czyli przesiedleńcami specjalnymi, nie mogli nawet opuszczać miejsca osiedlenia, a wszelkie przemieszczenia pomiędzy miejscowościami należało uzgadniać z miejscowymi władzami.

Rozkaz numer 00485

W historii Sowietów lata 1937-1938 zapisały się jako okres Wielkiego Terroru. Cały kraj został wówczas ogarnięty intensywną falą represji stalinowskich, ukierunkowanych na zwalczanie wszelkiego rodzaju elementów wrogich – prawdziwych czy wyimaginowanych. Proceder ten, zgodnie zresztą z naturą działania sowieckiego aparatu oraz duchem tamtych czasów, przybrał na skali, nakręcając spiralę paranoidalnego wręcz doszukiwania się wszędzie fikcyjnych wrogów i zdrajców, których należało jak najszybciej wykryć i bezwzględnie ukarać.

Niestety, akcje represyjne nie ograniczyły się do czystek wewnątrzpartyjnych bądź usuwania nielojalnego dowództwa wojskowego albo porachunków z tzw. starą gwardią bolszewików, wobec których Stalin żywił nieufność. Liczne represje spadły również na ogromne rzesze niewinnych cywilów. Tym właśnie była m.in. Operacja Polska NKWD. W naszym przypadku na celowniku okazali się Polacy, a ludność dwóch polskich rejonów narodowościowych została ukarana za nieudane wdrożenie socjalistycznych metod prowadzenia gospodarki.

Zobacz także: Facebook Stowarzyszenia Racja

Jednakże komunistyczny aparat represyjny, znany ze swojej obsesji na punkcie biurokratyzacji całego procesu ujęcia oraz ukarania ofiary, nie ograniczał się do egzekucji, przysparzając ofiarom dodatkowych cierpień w trakcie wybijania fałszywych zeznań. Dla NKWD ważne było, aby skazany przyznał się do winy i własnoręcznie podpisał się pod stawianymi zarzutami – wtedy Czeka, triumfując, mogła wykonać na nim wyrok w wypaczonym „majestacie prawa”. Ale tym oficjalnym, udokumentowanym zarzutem nie mogło być przecież samo bycie Polakiem – nie na to była ukierunkowana ideologia komunistyczna. Antypolski terror rozpętano zatem pod płaszczykiem zwalczania fikcyjnej siatki szpiegowskiej wywiadu II Rzeczypospolitej.

Operacja Polska NKWD była inspirowana przez Stalina

Już wcześniej, bo w 1935, osobiście Józef Stalin napomknął ówczesnemu szefowi NKWD Gienrichowi Jagodzie o możliwym polskim spisku w ZSRR. Wskazał też głównych podejrzanych, którym należało się przyjrzeć. Jagoda nie podjął wówczas zdecydowanych kroków, co wkrótce przypłacił życiem.

Jego następca – Nikołaj Jeżow – dokończył sprawę. 11 sierpnia 1937 wydał on rozkaz nr 00485, na mocy jakiego od 20 sierpnia 1937 miała zostać rozpoczęta „zakrojona na szeroką skalę operacja, ukierunkowana na całkowitą likwidację lokalnych oddziałów Polskiej Organizacji Wojskowej, oraz przede wszystkim jej dywersyjno-szpiegowskich i powstańczych kadr w przemyśle, transporcie, sowchozach i kołchozach”.

W rozkazie wymieniono sześć kategorii obywateli, podlegających działaniom operacyjnym służb specjalnych. Niektóre punkty były bardziej sprecyzowane, jednakże kilka z nich było sformułowanych w taki sposób, że miała miejsce szeroka dowolność ich interpretacja. W ten sposób rozkaz ten de facto objął swoim zasięgiem każdą osobę polskiej narodowości, a nawet innej, której można było przypisać jakąkolwiek działalność na rzecz polskiego wywiadu.

A zatem, aresztowaniu podlegali:

  • ujawnieni w toku śledztwa i dotychczas niewykryci aktywni członkowie POW, zgodnie z załączonym spisem
  • wszyscy pozostający w ZSRS jeńcy wojenni z armii polskiej
  • zbiegowie z Polski, niezależnie od czasu ich przedostania się do ZSRS
  • emigranci polityczni i osoby wydalone z Polski z powodu przekonań politycznych
  • najaktywniejsza część miejscowych elementów antysowieckich i nacjonalistycznych z polskich rejonów

Te kategorie jednakże nie były sztywno ustalone. Lokalni szefowie NKWD mogli na własne uznanie poszerzać listę o kolejne grupy osób, na których głowy posypią się represje, co też chętnie czynili. Wskutek tego prześladowaniami obejmowano coraz to szerszy krąg osób, których jedynym przewinieniem była polska narodowość i używanie języka ojczystego.

Zobacz także: Twitter Jako Narzędzie Dezinformacji Podczas Wojny Na Ukrainie

Postęp operacji

Mimo że w rozkazie Jeżowa ustalono termin przeprowadzenia działań na trzy miesiące, w rzeczywistości Operacja Polska NKWD trwała do listopada 1938. Każdy szef regionalnego NKWD otrzymywał wytyczne – określony limit osób do zatrzymania i przesłuchania. Wówczas gromadzono dane administracyjne dotyczące zamieszkujących podległy mu teren Polaków i aresztowano określoną liczbę osób (przeważnie mężczyzn). Dodatkowym czynnikiem, ściągającym nań podejrzenia, było wyznanie rzymskokatolickie.

Już w ciągu pierwszych tygodni Jeżow raportował o dziesiątkach tysięcy aresztowanych „polskich szpiegów”. Zgodnie z jego sprawozdaniami, agentura II Rzeczypospolitej miała rozwiniętą siatkę wywiadowczą, której macki dotarły do każdego zakątka sowieckiego państwa, a skala procederu była ogromna.

Od polskich szpiegów, dywersantów i zdrajców miało się roić nawet w Armii Czerwonej, partii komunistycznej i NKWD. Stalin był bardzo zadowolony z wyników prowadzenia tzw. „operacji polskiej”. Komentując sukcesy akcji represyjnej, powiedział: „Bardzo dobrze! Kopcie i czyśćcie ten polsko-szpiegowski brud. Niszczcie go w interesie Związku Sowieckiego” (J. Stalin, 14.09.1937).

Potrzebne śledczym oświadczenia aresztowanych wymuszano na drodze wyrafinowanych tortur. Wśród standardowego zestawu oprawców były m.in.:

  • „konwejer” (pol. „taśma produkcyjna”) – przesłuchiwanie aresztowanego bez snu i odpoczynku przez 24-28 godzin, a nawet dłużej przez co najmniej 2 zmieniających się śledczych);
  • „stójka” – przesłuchiwanie więźnia na stojąco w ciągu kilku dni bez wody i jedzenia;
  • różnego rodzaju karcery (trzymanie więźniów bez ubrania w wyjątkowo chłodnych lub wyjątkowo gorących i dusznych pomieszczeniach;
  • torturowanie zakazem snu;
  • wielogodzinne trzymanie aresztowanego skutego kajdankami na plecach powtarzane codziennie przez całe tygodnie, a nawet miesiące;
  • zmuszanie więźnia do klęczenia z podniesionymi rękami;

Operacja była owiana konspiracją

Przy tym całą operację otoczono tajemnicą – lokalnym wydziałom NKWD nakazano przeprowadzanie egzekucji „w miejscach wybranych przez ludowych komisarzy spraw wewnętrznych, kierowników obwodowych wydziałów NKWD z obowiązkowym zachowaniem w tajemnicy czasu i miejsca wykonania wyroku śmierci”. Postanowiono również nie informować oskarżonego o wyroku. Rodzin również nie informowano o losie ich bliskich. Dopiero w 1939 postanowiono na zapytania rodzin odpowiadać, że rozstrzelani zostali skazani na 10 lat łagrów bez prawa do korespondencji.

Zobacz także: 80. Rocznica Rzezi Wołyńskiej

Był jeszcze jeden element, wyróżniający „operację polską” na tle innych, prowadzonych równolegle akcji represyjnych. W odróżnieniu od tradycyjnego zespołu – tzw. „trójki NKWD”, w tym przypadku o losie oskarżonego decydowało już tylko dwie osoby – szef miejscowego NKWD i prokurator. Ogromna liczba podejrzanych również dodatkowo potęgowała proces „automatyzacji” wymierzania „sprawiedliwości” – enkawudzistom nie wystarczyłoby mocy przerobowych przebadać sprawę każdego aresztowanego, a Jeżow, który osobiście miał zatwierdzać każdy wyrok w Moskwie, nie odrzucił żadnej przedłożonej mu do opinii sugestii rozstrzelania.

Rozkaz nr 00486

Dodatkiem do oryginalnego rozkazu było wydane 4 dni po nim uzupełnienie. Obejmowało ono rodziny wykrytych „szpiegów”. Na mocy tego rozkazu zalecano automatycznie aresztować również ich żony oraz skazywać na pięć-osiem lat pozbawienia niezależnie od tego, czy były one świadome o kontrrewolucyjnej działalności mężów. Wyjątek stanowiły jedynie kobiety, które same doniosły na swoich mężów. Takie podejście przyczyniło się dodatkowo do porachunków małżeńskich.

Ostatecznie rozmach absurdu osiągnął takie rozmiary, że nawet utworzenie Marchlewszczyzny i Dzierżyńszczyzny zaczęto wskazywać jako projekty Warszawy, mające na celu „próbę prowadzenia faszystowskiej nacjonalistycznej działalności wśród ludności polskiej zamieszkałej w ZSRS”. Całą strukturę polskiej autonomii z setkami polskich szkół wiejskich i miejskich, dziesiątków gazet polskojęzycznych, instytucji naukowych i kulturalnych i wielu innych jej elementów ukazano jako skrytą mobilizację polskiego społeczeństwa kresowego na wypadek wojny w celu poparcia armii polskiej.

Oprawcy – ofiarami

Jak to często bywało w Związku Sowieckim, oprawcy po jakimś czasie sami popadali w niełaskę przełożonych – a raczej najwyższego przełożonego – i kończyli podobnie jak tysiące skazanych przez nich przedtem na cierpienia i śmierć. Taki los spotkał zarówno osobiście Nikołaja Jeżowa, którego potem nawet wymazywano ze zdjęć, na których znajdował się on przy boku Stalina, jak też poszczególnych przywódców NKWD, odpowiedzialnych za machinę terroru.

Zobacz także: Niemiecki Romantyzm A Sprawa Polska. Początek Niemieckiego Nacjonalizmu

Niestety, wielu z nich sami byli Polakami. Bez skrupułów zgotowawszy swoim rodakom gehennę, bardzo szybko musieli na własnej skórze przekonać się, co dokładnie czuła każda ofiara represji. Jedną z takich postaci był Stanisław Kosior, pierwszy sekretarz KC ukraińskiej kompartii. Był stuprocentowym, bezwzględnym stalinistą, oddanym wodzowi nawet w obliczu aresztowań i kaźni jego własnych braci, których natychmiast się wyrzekł. Nie pomogło mu to uniknąć ich losu – w 1938 sam został aresztowany i poddany torturom.

Doskonale wiedząc, z czym wiąże się przyznanie do winy, trzymał się do końca. Wówczas przesłuchujący dostarczyli do celi jego 16-letnią córką, po czym zgwałcili ją na oczach ojca. To było skuteczne posunięcie, bowiem nareszcie udało się złamać podejrzanego. 26 lutego został skazany na śmierć z zarzutu o „organizację szpiegowsko-powstańczej i dywersyjno-szkodniczej działalności na Ukrainie i kierowanie ośrodkiem spiskowym w łączności z POW” oraz niezwłocznie rozstrzelany tego samego dnia.

Liczby

W ciągu trwającej ponad rok operacji na karę śmierci skazano 111 tysięcy osób. Kolejne tysiące wrzucono do łagrów na krótsze bądź dłuższe okresy – prawie 20 tys. osób skazano na 10 lat łagrów, ponad 2 tys. – na 5-8 lat, a na okres 3 lat – 153 osoby.  Kilkaset deportowano. Uniewinniono jedynie 40 osób. Polacy byli tą mniejszością narodową w ZSRS, która jako całość ucierpiała najwięcej.

Pamięć o ludobójstwie

Nie ma wątpliwości, że zbrodnicze działania radzieckiego aparatu represyjnego wobec Polaków z lat 1937-1938 należy traktować jako ludobójstwo – spełniają one wszelkie przesłanki tej definicji. W przestrzeni publicznej jednak niestety mało jest o tym informacji. Wszyscy słyszeliśmy o Katyniu, o gwałtach czerwonoarmiejców na polskich kobietach w trakcie „wyzwalania”. Wiemy też ogólnikowo o tym, jakie metody preferowało NKWD. Jednak wiedzy o tej konkretnie operacji jest bardzo mało, a tempo jej popularyzacji i powszechnego uświadamiania wciąż jest zbyt powolne.

Musimy zatem starać się na rzecz tego, aby ją szerzyć, a możemy to robić w najprostszy sposób – chociażby oglądając filmy dokumentalne, uczestnicząc w obchodach bądź poprzez lekturę odpowiednich pozycji naukowych i popularnonaukowych. Jedną z nich, którą autor serdecznie poleca, a na podstawie jakiej m. in. został też napisany ten artykuł – „Zginęli, bo byli Polakami” autorstwa historyka Nikołaja Iwanowa.

Autor

  • Olgierd Dobrowolski

    Wiceprezes Stowarzyszenia Racja. Absolwent Politologii, magistrant Kryminologii. Pochodzę ze Lwowa, działam aktywnie w szeregu organizacji pozarządowych. Interesuję się przede wszystkim geopolityką oraz zwalczaniem przestępczości. Tematy historyczne również są mi bardzo bliskie, szczególnie dzieje XX wieku. Wśród moich priorytetów pierwsze miejsca zajmują samokształcenie oraz działalność społeczna.